6 czerwca 2013

Koło ratunkowe

Myśl, aby wybrać się na pielgrzymkę, gdzieś przelatywała mi przez głowę. Ale jakoś nigdy nie miałam znajomych , z którymi mogłabym pójść, a  nie byłam dostatecznie odważna , aby iść sama.
Do czasu... W pewnej rozmowie na temat planów wakacyjnych jedna z moich koleżanek wspomniała, że idzie na gdyńska pielgrzymkę. Był maj, wracałyśmy z imprezy, więc ochoczo zgłosiłam się, że chętnie pójdę z nią. Potem oczywiście o tym zapomniałam, aż tu kilka dni przed pielgrzymką zadzwonił telefon, to ta sama koleżanka chciała się umówić, c o do wyjścia.  Słowo się rzekło, więc wyruszyłam i tak rozpoczęłam moje pielgrzymowanie. Wtedy moje życie było jeszcze poukładane. Wprawdzie więcej bywałam na pogrzebach, niż weselach i nie tak dawno rzucił mnie chłopak, z którym myślałam, że będę na wieki ;) To jednak byłam na studiach, z którymi większych problemów nie miałam, otaczało mnie grono przyjaciół i właściwie obarczałam Pana Boga jakimiś przyziemnymi sprawami.
Niestety jak to bywa, po tłustych latach przychodzą chude.
Sytuacja finansowa łagodnie mówiąc była kiepska, kredyt gonił kredyt i właściwie nie widać tego końca. Wprawdzie dorabiałam dając korepetycję, ale zarobione pieniądze i tak musiałam dokładać do jedzenia i rachunków. Gdy jest źle człowiekowi bardziej doskwiera samotność, poza tym na studiach również pojawiały się jakieś problemy. Życie generalnie mnie przytłaczało i mimo wielu zabiegów, jakoś nie widać było światełka w tunelu.
Zbliżał się lipiec, więc znając już ludzi stwierdziłam, że wybiorę się po raz kolejny. W sumie to najtańsze wakacje. Trochę chciałam uciec z domu... Oczywiście wszystkie problemy, a właściwie ich rozwiązanie było intencją mojego pielgrzymowania.
Pielgrzymka, jak to pielgrzymka. Jak zawsze super :) Jak co roku była u nas Pani zachęcająca do przyjęcia duchowej adopcji, opowiadała, jak to zmienia się życie przy sumiennym wypełnianiu, że trudne sprawy sie rozwiązują...
Postanowiłam się modlić za nienarodzone dziecko, nie za bardzo wiążąc to z obietnicą rozwiązania moich kłopotów.
12 lipca wróciłam do domu. Wróciłam z ogromną ufność do Najwyższego, że jakoś moje problemy ustąpią.
W ciągu kolejnego roku poznałam mężczyznę, który obecnie jest moim mężem. Pan Bóg postawił go na mojej drodze nieprzypadkowo. To właśnie On pomógł mi odnaleźć w sobie siłę na dalszą walkę, szukał rozwiązań beznadziejnych sytuacji, nie zostawił mnie, mimo ogromnych trudności jakie napotykaliśmy. Przez niego Nasz Pan rzucił mi koło ratunkowe :)
Obecnie nie wszystko jest rozwiązane, moja Mama ma dalej zaległe spłaty. Ale nasza droga sie wyprostowała. Teraz modlę się, aby Pan błogosławił zdrowiem moim najbliższym, bo to jest najważniejsze.
Wierzcie lub nie, ale ja wiem, że moja modlitwa o nienarodzone dziecko przyniosła efekty, mimo, że niezamierzone, to po pewnym czasie od adopcji pierwszego dziecka zobaczyłam światełko w tunelu.

Pielgrzymka to wspaniały okres, aby przemyśleć trudne sprawy, zawierzyć Panu i dojrzeć rozwiązanie kłopotów. Pan Bóg sam podsyła rozwiązania trzeba sie nie poddawać i wyglądać na pomoc od niego przez ręce drugiego człowieka...

 

Piotr

AUDIO

18 Przy mamie

12 Turek Wejście

06 Swiecie Wejscie

05 Duszo ma

05 Respiracja

05 Warlubie Nie musze iść

04 [Dinozaury] O Madonno ukochana

04 Nie lękaj się

GALERIE

więcej zdjęć

© 2015 XXXII GDYŃSKA PIESZA PIELGRZYMKA NA JASNĄ GÓRĘ

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
99 0.15082788467407