BPJG Krzysztof Świertok
Zobacz zdjęcia w portalu jasnagora.com
Z dalekiej północy Polski, do jasnogórskiego sanktuarium przed godz. 15.00 dotarła 33. Piesza Pielgrzymka Arch. Gdańskiej. Pielgrzymka ta podzielona była na mniejsze człony: gdański, gdyński i kaszubski - w sumie przybyły 973 osoby. Utrudzonych pątników u celu wędrówki witał bp Wiesław Szlachetka, bp pomocniczy arch. gdańskiej.
Jubileuszowa 30. Pielgrzymka z Gdyni pokonała w 18 dni 552 km. Wzięły w niej udział 353 osoby na czele z przewodnikiem ks. Krzysztofem Czają, którego wspierało 7 kapłanów, 2 kleryków, 2 diakonów i jedna siostra zakonna. Najstarszy pielgrzym miał 76 lat, a najmłodszy 10 miesięcy. Hasłem tej grupy były słowa: ‘Ożywić serca - kroki miłosierdzia’.
33. Piesza Pielgrzymka Gdańska zgromadziła w 5 grupach 340 osób. Pątnicy w czasie 16 dni pokonali 480 km. Przewodnikiem był ks. Krzysztof Ławrukajtis, a towarzyszyło mu w drodze 21 kapłanów, 9 kleryków i dwie siostry zakonne. Wędrowano pod hasłem: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Najmłodszy pielgrzym miał 7 lat, najstarszy 67 lat.
34. Piesza Pielgrzymka Kaszubska wyruszyła 25 lipca z Helu - z najodleglejszego zakątka Polski i pokonała najdłuższą trasę – 634 km w 19 dni. W pielgrzymce szło 280 pątników, najstarszy pątnik miał 84 lata, a najmłodszy 11 lat. Hasłem pielgrzymki były słowa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”. Przewodnikiem był ks. Jan Perszon, a towarzyszyło mu w drodze 10 kapłanów, 6 kleryków, jeden diakon i dwie siostry zakonne.
„Pielgrzymuję od 1977 roku, i nie pamiętam czegoś takiego, to był po prostu tropik, ale mieliśmy wiele szczęścia, bo właściwie było kilka drobnych zasłabnięć, żadnych problemów, żadnego szpitala, więc łaska Boska nad nami. I właściwie byliśmy szczęśliwi, że nie leje, a że taki upał, takie gorąco, to pewnie po to, żeby trochę pokuty było, bo jak jest tak średnio i komfortowo, to zapomnimy o krzyżu, a to przecież w pielgrzymce jest bardzo ważne” – podkreśla ks. Jan Perszon
, kierownik pielgrzymki kaszubskiej - Było sporo osób spoza Kaszub i Pomorza, to zjawisko się potęguję, około jednej trzeciej grupy, weteranów różnych pielgrzymek, którzy mówią spróbuję z Kaszubami, z tą najdłuższą, zobaczę, jak to jest”.
„W tym roku, było to wędrowanie w skrajności, bo na początku naszego pielgrzymowania było bardzo zimno, 13 stopni niemalże, jak szliśmy przez Bory Tucholskie, a później od Bydgoszczy, było już bardzo gorąco. Pogoda wpływa na to, że idzie się trudniej niż zwykle, ale temat pielgrzymki ‘Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię’ był takim czasem, że Pan Bóg też wypróbował nas, żebyśmy może jeszcze mocniej Jemu ufali – opowiada ks. Krzysztof Ławrukajtis
, kierownik Gdańskiej Pieszej Pielgrzymki – Intencji jest bardzo wiele, ale ta jedna intencja nas łączy, że chcemy doświadczyć żywego Chrystusa w Kościele i pielgrzymowanie jest, można powiedzieć, najprostszą drogą do tego”.
„Musieliśmy przede wszystkim zabezpieczyć pielgrzymów w wodę, bo czapka jest obowiązkowa – relacjonuje dalej ksiądz kierownik – Ale zdarzały się sytuacje, gdzie były zasłabnięcia, był nawet jeden stan przedzawałowy. Osoby szczególnie po 50-tce są narażone na takiego typu schorzenia. Ale udało nam się wynająć karetkę, służby medyczne, dwóch lekarzy, dwóch ratowników medycznych, i szybkie reagowanie spowodowało, że nie mamy większych problemów ze zdrowiem pielgrzymów”.
Na pytanie, jak można iść cały dzień w takim upale, ks. Krzysztof Ławrukajtis odpowiada krótko: „Nie wiem”. Ale po chwili dodaje: „Zmieniliśmy program dnia. Staraliśmy się wychodzić ok. piątej rano, szliśmy do godz. 11.00, i wtedy mieliśmy czas odpoczynku, 3-4 godziny. Na noclegi przychodzimy gdzieś ok. godz. 20.00, i chyba się dało przetrwać”– podsumowuje z uśmiechem.
„Ciężka była pielgrzymka. Wychodząc z Gdańska, mieliśmy cztery dni zimna, a później cały czas taki upał, jaki jest teraz. Brakowało wody, ale cud się stał i woda dotarła do nas, ludzie mdleli, ale szczęśliwie doszliśmy na Jasną Górę – opowiada Sławomir Leczkowski
, główny porządkowy Gdańskiej Pieszej Pielgrzymki.
Zapytany skąd biorą siłę na takie wędrowanie, odpowiada, że z modlitwy i świadomości, że Matka Boska na nich czeka. „Nie da się tego opisać, to trzeba przeżyć. 16 dni trudu i dojście do Matki, coś pięknego” – powiedział wzruszony pielgrzym.
„Intencje, z którymi idziemy, dodają nam takiej odwagi i siły, ale też kapłani i modlitwa i przede wszystkim wspólnota, którą tworzymy, to są kluczowe sprawy, które wiodą nas tutaj przed tron Matki – podkreśla Dominika
, która w pielgrzymce uczestniczyła po raz piąty - Dzisiaj na Jasnej Górze czuję ogromną radość i ulgę”.
Pielgrzymi wzięli udział we Mszy św. odprawionej w Kaplicy Matki Bożej o godz. 18.30. Eucharystii przewodniczył i homilię wygłosił bp Wiesław Szlachetka. Pielgrzymów powitał o. Mieczysław Polak
, podprzeor Jasnej Góry.
„Kiedy witałem tam was przed wałami Jasnej Góry, to patrząc na was, tak mi się skojarzyło, że idą pielgrzymi i niosą niebo. Po czym to poznałem? Poznałem to po tym, że śpiewaliście 'magnificat', że doświadczyliście tej radości, której doświadczyła Maryja, tej radości z Boga. I bardzo wam dziękuję, i dziękuję Bogu, że przez was mógł ukazywać i świadczyć o niebie przez całą pielgrzymią drogę (...) Dajcie świadectwo, że prawdziwa radość jest z Boga” - poprosił na zakończenie homilii
biskup.
o. Stanisław Tomoń
BPJG/ mś, es, mn